• Wpisów:12
  • Średnio co: 160 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 09:14
  • Licznik odwiedzin:1 708 / 2092 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Heeeej!
A więc jak obiecałam, nowa część
________________________________
-Ale ja nic nie słyszę!- krzyknęła do mnie Yumi z drugiej strony ulicy- Przecież to TY masz wyczulony słuch!
-No to chodź tutaj!- krzyknęłam.
Yumi podbiegła do mnie i powiedziała:
-Nadal nic nie słyszę. Musi ci się zdawać...
-Nie ot niemożliwe. Wyraźnie słyszę...
-A tak dokładnie to co słyszysz?- spytała zainteresowana.
-Głos. Znakomity i nieziemski głos!
Spojrzała na mnie dziwnie i chyba coś chciała powiedzieć, ale pociągnęłam ją za sobą w stronę następnej kamienicy.
-To dobiega stamtąd. Chodź prędko.
Nadal ciągnęłam ją za rękę. W drugiej dłoni ciągle trzymałam dyktafon.
-Okej, Anka! Nie ciągnij mnie tak, bo mi rękę urwiesz!
Podeszłyśmy bliżej. I stanęłyśmy paręnaście metrów przed kamienicą.
-Poczekaj!- zawołałam- Chyba coś słyszę. Jakiś śpiew. To on cię tak poruszył?!
-To jest najwspanialszy głos jaki kiedykolwiek słyszałam! Jezu, jakie to cudne...
-Okej. Możemy już wracać?
-Chyba zwariowałaś- odparowałam.
Zaczęłam biec w kierunku kamieniczki.
-Anka! No chodź tutaj. Musimy nagrać referat!
-Cicho!
Stałam teraz przed samym oknem, z którego dobywał się ten niesamowity głos.

"No, I don't, No, I don't, No, I don't
No I don't find faith in your false feelings
Not fooled by your misleading
Who'll buy this line you're selling
Tired of this lie you're telling
I won't, I don't
No I won't do this anymore
I won't, I don't
No I won't do this anymore"

Nie mogłam uwierzyć własnym uszom. On śpiewał... MOJĄ ULUBIONĄ piosenkę! I to jeszcze jak śpiewał! W brzuchu poczułam przyjemne łaskotanie... Śpiew słyszałam nad sobą, a więc z parteru. Musiałam się za wszelką cenę tam dostać. Co prawda i tak nie zobaczyłabym tego chłopaka (z wiadomych przyczyn), ale coś mnie w kierunku tego głosu pociągało. Zupełnie tak, jak to światełko w tunelu...
Dotknęłam ściany domu. Wyczułam chropowatą powierzchnię cegieł. Powędrowałam ręką w lewą stronę i wyczułam metalową rurę. Musiała to być rynna. Tak! To było to!
Sprawdziłam, czy rura jest dosyć wytrzymała. Była. Oparłam nogę o mur (ciągle wsłuchując się w ten śliczny głos z lekką chrypką, który nadawał mi tajemniczą siłę) i złapałam rynnę oburącz. Podciągnęłam się i zaczęłam wędrówkę w stronę okna. (Piosenka zmieniła się z 'Do This Anymore' na 'How You Remind Me'. Kolejna boska melodia...). Powoli zaczęły mnie boleć ręce. Nigdy nie byłam dobra w gimnastyce i sporcie. Był to dla mnie duży wysiłek. Szczególnie, że nic nie widziałam. Po chwili poczułam pod lewą ręką parapet. A więc dotarłam do celu. Lewą nogą wymacałam jakiejś podpórki pomiędzy cegłami i już po chwili znajdowałam się pod parapetem. Teraz już mogłam spokojnie wsłuchiwać się w ten boski głos... Nie mogłam się opanować i po chwili zaczęłam podśpiewywać melodię. Niestety wkrótce chłopak przestał grać i śpiewać. Usłyszałam jego kroki... Szedł w stronę okna. O nie! Zauważył mnie!
-Ej, a co ty tutaj robisz?!- zawołał.
Lecz było już za późno. Ostatnie co poczułam to to, że spadam a później już tylko silną dłoń oplatającą mój nadgarstek... A później ciemność...
______________________
*Szczerze to niezbyt mi się podoba ta część... Pozostaje mi tylko nadzieja, że następne wpisy będą lepsze...*

Cóż... 'How You Remind Me' już było kilka wpisów temu. A więc teraz 'Do This Anymore' ! <Dziwnie się zaczyna, ale później już tylko... LOVE ;D
 

 
Witam!
Muszę Wam troszkę przeprosić, że dawno nie pisałam, ale jak wszystkim wiadomo zaczęła się szkoła... Zarobiłam już pierwszą dwóję, więc wiecie... I do tego kręcimy z koleżanką film na Polski... (Mam nadzieję, że wyjdzie...) Tak czy owak, postaram się coś wkrótce naskrobać, bo pomysłów mi nie brakuje, ale czasu niestety tak...
Chciałabym Wam wynagrodzić zaniedbanie bloga, więc przedstawię Wam pewną wyśmienitą serię książek- 'Laura'.

*Jaki gatunek książki?*
Jest to książka fantastyczno- przygodowa.

*Kto jest główną bohaterką?*
Jest nią tytułowa Laura- uczennica internatu, wychowywana przez macochę. Ma trzynaście lat i jej ojciec zaginął rok temu. Do tego gdy miała pięć lat jej matka zginęła w wypadku samochodowym.

*O czym jest książka?*
Laura w swoje trzynaste urodziny dowiaduje się, że jest urodzona pod Znakiem Trzynastki. Od tamtej pory musi uratować władcę równoległej planety (Aventerry) od nieuchronnej śmierci. Musi bowiem odnaleźć Kielich Jasności z Wodą Życia. Tylko ona jest w stanie uratować starca. Wkrótce także okazuje się, że jej ojciec wcale nie zginął, jak myślą inni... Ale o tym już musicie poczytać sami...

*Co na deser?*
Laura musi się oczywiście zmierzyć z siłami Ciemności, które przeszkadzają jej w osiągnięciu celu, no ale przecież brat i najlepsza przyjaciółka też jej będą pomagać...

Czytałam tą serię trzy razy i za każdym razem nie mogłam się nadziwić talentowi Peter'a Freund'a. On pisze po prostu bosko. Napisałam tutaj co się dzieje w pierwszej części, ale mogę zapewnić, że każda kolejna wciąga coraz bardziej do baśniowego królestwa Aventerry. W między czasie pojawić się ma w końcu Czerwona Śmierć, która przyniesie troszkę dreszczyku. No, ale więcej nie będę zdradzać. PRZECZYTAJCIE SAMI!
Polecam!!! Nie zawiedziecie się! Lubicie Harry'ego Potter'a? Pokochacie Laurę Leander!

P.S. Wkrótce coś napiszę! ^^

1. Laura i Tajemnica Aventerry
2. Laura i Pieczęć Siedmiu Księżyców
3. Laura i proroctwo Srebrnego Sfinksa
4. Laura i Klątwa Smoczych Królów
5. Laura i Pierścień Ognistej Żmii.
  • awatar Chadeka ***: @Mnom 1. Laura i Tajemnica Aventerry 2. Laura i Pieczęć Siedmiu Księżyców 3. Laura i proroctwo Srebrnego Sfinksa 4. Laura i Klątwa Smoczych Królów 5. Laura i Pierścień Ognistej Żmii. :)
  • awatar Gość: Ej weź napisz nazwy tych książek, bo na tych zdjęciach słabo widać, co?? Zaciekawiłaś mnie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
O godzinie trzynastej byłam na miejscu. Yumi jeszcze nie było (inaczej by do mnie podbiegła), więc postanowiłam gdzieś usiąść. Tintin podprowadził mnie do ławki. Czyż to nie dziwne, że psy są takie mądre? Wyczuł, że chcę usiąść i znalazł dla mnie wolne miejsce. Kochałam go tak bardzo. Bez niego nie radziłabym sobie tak dobrze.
Wyciągnęłam z kieszeni paczkę chrupek i rzuciłam garść w stronę mojego pieska. Czułam, że siedzi zaraz koło mnie i pilnuje mnie. Później jeszcze pogłaskałam go za uszami, a on bardzo się z tego powodu ucieszył. Tak bardzo to lubił.
W końcu pojawiła się Yumi.
-Przepraszam! Nie mogłam wcześniej. Rafał mi zawracał głowę, żebym mu w czymś tam pomogła...
Rafał... To imię ciągle mi ciążyło na sercu. Nigdy chyba nie zapomnę tej scenki z przed wypadku... Strasznie się wygłupiłam i nie mogłam już normalnie spojrzeć jemu w oczy. A nawet gdybym chciała, byłoby to przecież fizycznie dla mnie niewykonalne.
-Nie szkodzi. Naprawdę. Jestem tu może od trzech minut- Nie chciałam już zaprzątać sobie głowy Rafałem.
-To gdzie idziemy?
-Wiesz co... Za następną alejką są obrzeża parku. Jestem tam też trochę ruchliwa ulica. Drzewa po tamtej stronie są strasznie zaniedbane. Możemy je sfilmować i dać przykład jak spaliny samochodu wyniszczają drzewa? Co o tym myślisz?
-Dla mnie okej. Chodźmy!

Wyjęłyśmy moją kamerę i chciałyśmy zacząć filmować, jednak coś mi nie dawało spokoju. Jak na tą porę dnia, ulica nie była tak bardzo zatłoczona. Szkoda... Ruch samochodowy też miałam zamiar wkroić do filmu, żeby było bardziej realnie. No cóż, mówi się trudno i żyje się dalej.
-Okej. Zaczynamy. Przygotowałaś to, co masz powiedzieć?- spytałam.
-Jasne. Możemy zaczynać. Kręć. A później nagramy na dyktafon moją wypowiedź. Później to zmontujemy na kompie. Będzie świetnie.
Znalazłam odpowiednie miejsce, w którym światło było idealnie i włączyłam kamerę. W obiektywie znalazły się poniszczone przez smog drzewa. Szczerze powiedziawszy wyglądały okropnie. Na taśmie zamieściłam parę tych najgorszych okazów.
-Okej. Chyba to mamy. Później przejdziemy na drugą stronę parku i tam dla porównania nakręcimy te ładne drzewa.
-W porządku. Kręcimy wywiad.
Wyjęłam z torebki dyktafon i nastawiłam na nagrywanie.
Dałam znak Yumi, że może zaczynać.
-Witajcie!- powiedziała- Mam na imię Ola i chciałabym zwrócić waszą uwagę na bardzo ważną rzecz. Otóż chyba nie każdy z nas zdaje sobie sprawę, jak wielką rolę odgrywają w naszym życiu drzew...
I tak dalej, i tak dalej.
Mówiła bez końca. Właściwie nudziło mnie to trochę, ale trzeba się było poświęcić dla tego referatu.
Nagle coś przykuło moją uwagę. Usłyszałam coś; coś niezwykle pięknego... To był wielki wstrząs dla mnie.
-...I dlatego apeluję, abyśmy- kontynuowała Yumi.
-Zamknij się- powiedziałam cicho.
Osłupiała.
-Co?
-Cicho siedź!
-Ale Anka...!
-Zamknij się w końcu! I słuchaj! Słyszysz to, co ja?
I zaczęłam biec na drugą stronę ulicy.
___________________________
Co też takiego usłyszała Ania?
W następnym wpisie się okaże Bądźcie cierpliwi.

Dostałam wczoraj 2 płyty Nickelback'u ('Silver Side Up', 'Dark Horse'. Tak bardzo się cieszę!!! Oni naprawdę mają odjazdowe piosenki.

A teraz bardziej spokojna piosenka z albumu 'Dark Horse'.
 

 
Minęło pół roku. Przyzwyczaiłam się już w zupełności do mojej zaistniałej sytuacji. Radziłam sobie całkiem nieźle. Potrafiłam przejść się po mieszkaniu nie wpadając na żaden mebel (co było na mnie wielkim osiągnięciem). Jedyny chyba plus w mojej sytuacji był taki, że miałam nieźle wyostrzony słuch. Dziwicie się pewnie, że mówię o tym z takim spokojem. No, ale przecież trzeba iść jakoś dalej przez życie, więc pogodziłam się już z tym, jaka jestem.
Powracając...
Rodzice kupili mi wspaniałego pieska, z którym chodziłam na spacery. Był to jeden z takich zwierzątek, które pomagają niewidomym. Tintin pomagał mi bardzo w moich codziennych obowiązkach. Był naprawdę wspaniałym pieskiem. Jeśli chodzi o ten tok nauczania, to radziłam sobie całkiem nieźle. Rodzice byli ze mnie bardzo dumni...

Po pewnym czasie postanowiłam z Yumi dokończyć nasz referat o ratowaniu terenów zielonych.
-Ale dlaczego ty chcesz to dokańczać? Przecież ten konkurs już dawno się skończył...
-Wiem, wiem, ale chodzi o to, że... Że przed wypadkiem miałam jakiś tymczasowy cel w życiu. Chciałam dokończyć projekt i dostać lepszą ocenę z niemieckiego. Teraz nie mam żadnego celu i po prostu idę sobie przez życie, a każdy mój dzień wygląda tak samo. Chciałabym ten projekt dokończyć dla siebie. Pomożesz mi?
-Jasne, wiesz, że możesz na mnie liczyć...
Były wakacje, więc miałyśmy sporo czasu na zrobienie referatu.
I tak oto właśnie 29 czerwca szłam na spotkanie z Yumi w Parku Słowińskiego...
________________________________
Trochę krótki wpis, ale następny będzie lepszy. Obiecuję. Wydarzy się coś bardzo ciekawego!

*P.S. Podoba Wam się nowy wygląd mojego bloga? Czy też nie? Proszę o szczere opinie!*

Słuchaliście już nowej piosenki IRY? MI przypadła bardzo do gustu, *a Wam?*
  • awatar madelajne: wszystko mi sie podoba, czekam na dalszy rozwój wydarzeń :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
W ciągu następnego miesiąca przeszłam jeszcze parę operacji. Następnie przeszłam wyczerpującą rehabilitację. Tak więc po dwóch miesiącach wypisali mnie ze szpitala. W ciągu tego całego okresu. Sporo myślałam o mojej przyszłości. Przywykłam już do otaczających mnie ciemności. Stało się to już codziennością. Gdy zamykałam oczy- ciemność, a gdy je otwierałam także ciemność. Tak miało być już do końca mojego życia. Lekarz poinformował mnie, że oczywiście, gdy skończę lat osiemnaście będę mogła przejść operację, dzięki której możliwe, że odzyskam wzrok.
Jedyne, czego się obawiałam, to tego, że nie będę już osobą samodzielną. Zawsze będzie przy mnie jakaś osoba, która będzie mi pomagać w życiu codziennym. I jeszcze ten samodzielny tok nauczania. Leżąc w szpitalu nauczyłam się alfabetu Braille'a. Więc chyba nie było już tak źle. Szczerze mówiąc pogodziłam się już z tym, jak od teraz będzie wyglądało moje życie. Musiałam się z tym pogodzić, bo inaczej bym zwariowała.
Jeśli chodzi o Rafała, to odwiedzał mnie bardzo często. Mówił, że ma wielkie wyrzuty sumienia, ponieważ, gdyby tak wtedy nie zareagował, nie leżałabym tu teraz. Oczywiście próbowałam mu taką tezę wybić z głowy, ale on się uparł. Prosiłam go bardzo, żeby przestał o tym myśleć, ale on ciągle się zadręczał. Yumi wpadała do mnie codziennie. Długo ze mną rozmawiała o tym, jak bardzo w szkole za mną tęsknią. Trochę plotkowałyśmy, wymieniałyśmy się anegdotami. Bardzo się cieszyłam, że przez cały czas była ze mną i mnie wspierała. Tego właśnie potrzebowałam w tej chwili...
__________________________
Przepraszam, ze ten wpis taki krótki i niezbyt ciekawy, ale teraz kiedy zaczęła się szkoła mam troszkę mniej czasu.
I jeszcze, jak sobie posłuchałam jakie są wymagania na dopuszczający, to sobie myślę, że jednak nie zdam xD

To może... *'Lullaby'?*
 

 
'Najprawdopodobniej. Będziesz. Niewidoma.' W tej chwili tylko te trzy słowa krążyły mi po głowie. Nie mogłam w to uwierzyć... Przecież ja sobie nie poradzę. Jak można żyć bez wzroku. Nie patrzeć na otaczający cię świat. W poczuciu, że jesteś dla innych utrapieniem? Nie mogłam sobie tego zupełnie wyobrazić.
-Ale...Ale jak to 'Niewidoma'? Robi pan sobie ze mnie żarty, prawda?- spytałam zdławionym głosem.
-Niestety, nie. Robiliśmy wszystko, żeby ci pomóc, ale nie więcej nie mogliśmy poradzić. I tak cud, że żyjesz...
-Dobrze się czujesz?- dodał po chwili.
-A pana zdaniem jak ja mam się czuć?- poczułam ciepłe łzy na policzkach.
-Wiem, że jesteś wstrząśnięta... I może wyda ci się dziwne to, co teraz powiem, ale... Czasu nie cofniesz i... musisz żyć dalej. Jesteś silną dziewczynką. Uda ci się. Nie możesz się załamać... Postaw się i idź dalej przez życie raźnym krokiem.
-Łatwo panu mówić.
Właśnie, łatwo im wszystkim mówić. Zaczynałam powoli żałować, że w ogóle przeżyłam ten wypadek. Gdybym się zabiła, nie musiałabym teraz przez resztę życia cierpieć.
-Uwierz mi wiem jak to jest. Mój syn jest... niewidomy od dziecka... Patrzyłem jak dorasta. Nieraz był odtrącany przez innych, ale on parł na przód i się nie poddał. Z tym da się żyć.
Nic mu nie odpowiedziałam. Nie byłam w stanie wykrztusić nawet słowa.
-Jesteś w stanie ze mną porozmawiać, Aniu?- spytał się po chwili.
-Myślę, że tak. W końcu i tak będę musiała z panem porozmawiać, więc lepiej już mieć to za sobą... Akurat czuję się w miarę dobrze...
-Dobrze... A więc. Powiedz mi co pamiętasz, proszę.
Pomyślałam nas tym. No właśnie, co ja pamiętam...?
-Hm... Pokłóciłam się z kimś.
-Z kim dokładnie?
-Zdaje mi się, że z Rafałem... Powiedziałam mu... coś i on to źle przyjął. Zezłościłam się, wybiegłam. I później pamiętam już tylko jaskrawe światła i pisk samochodu. To wszystko. Nic więcej nie pamiętam...
-Dziękuję ci. Obawialiśmy się, że możesz mieć problemy z pamięcią, ale najwidoczniej wszystko jest okej.
Chciał już wychodzić, ale musiałam się jeszcze czegoś dowiedzieć.
-Proszę pana...
-Tak?
-Co ja mam teraz zrobić? Przecież nie wrócę do szkoły? Prawda?
-Będziesz miała indywidualny tok nauczania. A jak się nauczysz alfabetu Braille'a to wrócisz do szkoły.
Wyszedł.
Nie wiedziałam, co o tym wszystkim myśleć. Jedno było pewne:
Właśnie rozpoczynałam nowy etap życia, który nie miał być ani trochę przyjemny...
___________________________
Jeszcze nie wiem na ile będzie podzielony ten wpis. Stąd ten wielokropek w tytule ;D
Postaram się jutro także dodać jakiś wpis
Buziaki I sukcesów w szkole xD Dobranoc

Love <3
 

 
------------------------------
Jutro zaczyna się szkoła. Więc na pewno nie będę tak często dodawała wpisów Idę do nowej szkoły i się trochę boję ludzi z klasy. Mam nadzieję, że będzie dobrze... A teraz zapraszam na nową notkę...
------------------------------
Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam ciemność. Byłam pewna, że śnię. Odwróciłam się. Było to dziwne, ponieważ nie wykonałam najmniejszego ruchu. Po prostu w jednej chwili pojawił się trochę inny obraz. Z otaczających mnie ciemności przebiło się światło. Co to miało znaczyć? Czyżby to było tajemnicze światełko tunelu, o którym wszyscy opowiadali historyjki? Tak bardzo chciałam dotknąć ten promień, ale wiedziałam, że nie mogę. Czy za chwilę miałam trafić do nieba? Ale przecież to by oznaczało, że umarłam. Próbowałam sobie za wszelką cenę przypomnieć, co się wydarzyło moim życiu ostatnio. Jednak nie przyniosło to oczekiwanego efektu... Pamiętałam tylko ból przeszywający moje ciało i falę złości. Widocznie się z kimś pokłóciłam. Ale skąd ten ból? Czyżbym miała wypadek. Nie byłam w stanie sobie tego przypomnieć. Zadziwiające okazało się jednak to, że tutaj nie czułam już najmniejszego cierpienia. To był chyba jedyny plus mojego położenia.
To nie było na pewno niebo. Było tutaj tak ponuro... Czułam się tu okropnie osamotniona. Chyba, że to piekło...
Ale przecież ja nie mogłam umrzeć. Nie mogłam! Mam przed sobą całe życie...
Chyba, że... jestem w śpiączce... Tłumaczyłoby to wszystko, a przynajmniej większość.
Tak bardzo chciałam się obudzić, ale nie mogłam. Byłam skazana na te ciemności i głupie światełko, które nawet nie raziło w oczy, i którego nijak nie można było dotknąć...
Wtem coś się zmieniło. Czerń wokół mnie zaczęła blednąć... Na kolor granatowy, szary, a następnie biały. Cóż to mogło oznaczać? Światełko zaczęło się ode mnie oddalać. Tak bardzo chciałam je zatrzymać, choć nie wiem dlaczego.
Odpłynęłam na chwilę... Lecz zaraz poczułam, ze coś się zmieniło... Dobiegały do mnie jakieś głosy. Nie wiedziałam co dokładnie oznaczają, ale byłam pewna, że powróciłam do teraźniejszości...
Próbowałam otworzyć oczy. Na początku potwornie zabolało. Ale po chwili byłam w stanie je otworzyć. Przeraziłam się. Nic nie widziałam. Czyżbym się myliła i ciągle była w śpiączce? Spróbowałam się poruszyć. Kolejny przeszywający ból. Nie to nie możliwe. W tamtym świecie mnie nic nie bolało! Poczułam, że ktoś lekko dotyka mojej ręki i się nade mną pochyla. Poczułam jakiś zapach. Wydawał się taki znajomy, tylko skąd go znałam?
Tak, to były perfumy mojej mamy. Była tu, przy mnie.
Do mojego umysłu napłynął jej głos. Na początku nie zrozumiałam, ale po chwili mogłam już rozróżnić pojedyncze dźwięki układające się w zdania:
-Aniu, kochanie słyszysz mnie?! Nie odchodź!
Próbowałam jej odpowiedzieć, żeby się nie martwiła i po paru nieskładnych próbach udało mi się to:
-M-Mamo, nie martw... się...
Po chwili dodałam:
-Bo-boli mnie... wszystko... Nic nie widzę...
Teraz usłyszałam głos lekarza:
-Aniu, miałaś wypadek... Wbiegłaś na ulicę i potrącił cię samochód. Przeszłaś dwie operacje i byłaś przez tydzień w śpiączce. Niestety... kawałki szkła... wpadły ci do... oczu... Najprawdopodobniej będziesz... nie-niewidoma...
_______________________________
Kurczę, straszny ten wpis :X *Podobało się Wam? Myślicie, że Ania, się pozbiera po wypadku?*

Jak smutny wpis, to i piosenka smutna... (Pod względem tekstu)...
 

 
Postanowiłam zacząć działać. Yumi akurat wyszła po zakupy, a ja zakradłam się do pokoju Rafała. Na szczęście już był w domu.
-Cześć. Nie widzieliśmy się dawno...- zaczęłam rozmowę.
Rafał siedział pochylony nad gitarą i grał 'How You Remind Me'. Gdy tylko mnie zobaczył podniósł wysoko głowę i promiennie się do mnie uśmiechnął.
-Masz rację.
Powiedział tylko te dwa słowa. Więcej nic. Poczułam się trochę dotknięta tym, że najwidoczniej nie chce ze mną rozmawiać.
-Moglibyśmy chwilę pogadać? Chciałabym ci powiedzieć coś ważnego.
-Jasne, siadaj.
Usiadłam na brzegu jego łóżka, a on zaczął znowu coś brzdąkać. Siedziałam tak ze spuszczoną głową i nie mogłam nic wydusić.
-No, co jest?- spytał się kończąc piosenkę i odkładając gitarę na bok.
-Przecież wiesz, że jesteśmy przyjaciółmi i możesz mi wszystko powiedzieć.
Usiadł koło mnie po turecku i spojrzał mi w oczy, co było trudne, zważywszy, że miałam ciągle opuszczoną głowę.
-I właśnie o to chodzi... O naszą przyjaźń.
Najwidoczniej nie zrozumiał, bo spytał się:
-Co?
I wtedy coś we mnie pękło i wybuchnęłam:
-Nie rozumiesz, do cholery, że cię kocham?
Od razu pożałowałam tych słów, bo Rafał spojrzał na mnie, jakby zobaczył ducha.
-C-co? Żartujesz, prawda?
-Nie...- mruknęłam.
-Ale... Ale ja nic do ciebie nie czuję. I to się chyba nie zmieni. Ja po prostu... Jesteś dla mnie przyjaciółką. Nikim więcej.
Poczułam, że łzy spływają mi po twarzy, a moje serce rozpołowiło się na miliardy małych cząsteczek. Nie mogłam już nic wydusić. Wstałam i wybiegłam z pokoju, zostawiając Rafała samego. Odrzucenie. Teraz już wiedziałam, co to słowo oznacza. Czułam się okropnie. Co ja sobie chciałam wmówić? Że on mnie pokocha? Głupia byłam i tyle...
Ciągle płacząc wybiegłam na ulicę i udałam się do mojego domu.
Biegłam przed siebie mijając ludzi, którzy patrzyli na mnie jak na wariatkę... Wbiegłam na ulicę i wtedy to się wydarzyło. Jak w zwolnionym tempie... Poczułam ogromny ból. Najpierw w nogach i plecach. Następnie fala katuszy owładnęła cały mój organizm... Zaczęłam odpływać w nicość... Ostatnie, co zapamiętałam to masa ludzi pochylających się nade mną i dźwięk syren karetki pogotowia... Później już tylko pustka... Ciemność...

*CDN*
_________________________
Myślę, że ten wpis jest chyba lepszy od poprzedniego *A Wy? Jak myślicie?*
Odrzucenie... Większość z nas już chyba coś takiego przeżyła. Coś okropnego...

Piosenka grana przez Rafała
 

 
21 września. Szkoła rozpoczęła się trzy tygodnie temu. Jak minął dzień? Tak jak każdy inny dzień w ciągu roku szkolnego. O siódmej pobudka, później szkoła, lekcje i dom. I właśnie przy te ostatniej pozycji, miałam tak naprawdę chwilę czasu wolnego, który mogłam spożytkować na spotkania z przyjaciółmi, grę na gitarze i różne inne mniej lub bardziej ważne zajęcia.
Ale powracając...
Po szkole umówiłam się z Yumi. Miałyśmy pójść do jej domu i pogadać o zbliżającym się terminie oddania naszego projektu. Jakiego projektu, się spytacie? Ano, już wyjaśniam...
Ostatni rok nie poszedł mi zbyt idealnie. Cudem zdałam do następnej klasy. A to wszystko przez niemiecki, którego nijak nie rozumiem. Pani na samym początku roku powiedziała mi, że muszę się z tego przedmiotu podciągnąć. A na zbawienie przyszła moja wychowawczyni. Zapowiedziała w klasie konkurs. Chodziło w nim o krótki referat na temat potrzeby ratowania terenów zielonych, albo o szkodliwości narkotyków w stosunku do organizmu ludzkiego. Szczerze powiedziawszy wydawałoby się to proste, ale haczyk był taki, że musiała być to niezwykle wyczerpująca praca, nie można było korzystać z żadnych źródeł wiedzy (chyba, że swoich własnych). Można było jednak pracować w grupach.
Ale najlepsza była nagroda. Zwycięzcy mogli podciągnąć o jeden stopień wybrany przedmiot. Tak więc była to szansa w sam raz dla mnie. Postanowiłam oczywiście zaangażować Yumi, ponieważ też się uskarżała na jakiś przedmiot szkolny...
Tak więc 21 września miałyśmy się spotkać u niej, aby wszystko dopiąć na ostatni guzik. Na samym początku ustaliłyśmy już, że nasz referat będzie o terenach zielonych i miałyśmy wspaniały pomysł jak to zrobić. Postanowiłyśmy zrobić coś w rodzaju wywiadu. To był całkiem niezły pomysł. Inni sobie będą skrobać jakieś bzdury na kartce, a my z naszym pomysłem wygramy.
Tak więc miałyśmy spotkać się u Yumi. Miałam także nadzieję, że będzie tam Rafał, jej brat. Skrycie się w nim podkochiwałam. Ostatnio chłopak nocował u swojego kumpla i nie widywałam go.
Rafał właśnie skończył maturę i życie stało przed nim otworem. Zamierzał zrobić sobie rok przerwy, a później pójść na studia w kierunku architektoniczno- budowlanym. Dziewczyny nie miał i zamierzałam tą sposobność wykorzystać.
I właśnie tamtego dnia- 21 września miałam do załatwienia dwie ważne sprawy.
Po pierwsze projekt, a po drugie musiałam szczerze pogadać z Rafałem o moich uczuciach...

*CDN*
_________________________
Ten wpis chyba nie należy do udanych moim zdaniem Może następne będą lepsze...?

Przed chwilą siedziałam i zastanawiałam się, jaką muzykę wstawić i nagle usłyszałam wspaniałą piosenkę Linkin Park. *Podoba się Wam?*

P.S Może jeszcze coś dzisiaj wstawię
 

 
*Ania* - to ja. Co o sobie mogę opowiedzieć...? Na pewno to, że mam siedemnaście lat i chodzę do liceum. Oprócz tego mam blond kręcone włosy. Za wysoka nie jestem i raczej do osób grubych nie jestem zaliczana. Uwielbiam szynszyle. nawet jedną mam. Wabi się Puszek i jest moim najlepszym przyjacielem. Oprócz tego kocham muzykę! Mam wiele ulubionych kawałków, więc nie będę Was tym zamęczała.

*Yumi* - moja najlepsza przyjaciółka. Tak naprawdę nazywa się Ola. Kocha oglądać anime (W Japonii terminem tym określa się wszystkie filmy i seriale animowane) i stąd się wziął ten pseudonim. Najbardziej podobają mi się jej oczy. Mamy ze sobą wiele wspólnego. Te same marzenia, cele. Uwielbiam ją.

*Rafał* - brat Yumi. Skrycie się w nim podkochuję, ale ona o ty nic nie wie, więc Psssst! Ma nieziemskie włosy i twarz... Ach...

*Wiktor* - mój młodszy brat. Ech... niezbyt go lubię. Wtyka nos w nie swoje sprawy. gdy dostałam szynszyla to zaproponował, żeby go nazwać Mr.X. Naoglądał się tych kreskówek...

*Mama Renata i tata Sławek* - no cóż jak to rodzice czasem dopiekają, ale kocham ich

*Zośka* - Ech... Nienawidzimy jej z Yumi. Jest taka wredna dla innych. Kiedyś nawet pocięła mi moją gazetę, bo powiedziała, że ona jej nie czyta i ta gazeta nadaje się tylko do wyrzucenia. Mogę ją scharakteryzować słowem Małpa. I to do kwadratu...

Na razie to tyle, jeśli chodzi o bohaterów. Co pewien czas będą dochodzić nowi, więc się nie przejmujcie.

Musze już kończyć, więc Pierwszy Rozdział pojawi się dopiero jutro.
*I co? jaka postać Wam się spodobała najbardziej?*

Także boska piosenka
 

 
Czy to nie dziwne, że życie składa się głównie z samych przypadków? Przypadkiem jedziemy na wakacje do Łeby i okazuje się, że właśnie podczas naszego pobytu gra jakiś zespół, który zawsze chcieliśmy zobaczyć na żywo. Albo podczas koloni poznajemy wspaniałą przyjaciółkę, która odmienia w zupełności nasze życie i czyni je piękniejszym.
Albo choćby pójdziemy sobie do galerii z nudów i zobaczymy cudowną sukienkę, którą kupimy. Przypadkiem także pójdziemy skrótem do domu przez park i spotkamy chłopaka, w którym totalnie się zakochamy...
I tak na dobrą sprawę przypadki torują naszą drogę przez życie... Tak samo było w przypadku Ani. Przez jeden malutki przypadek zmieniło jej się calutkie życie...

*CDN*
____________________________
Prolog króciutki, ale pozostałe wpisy będą dłuższe Mam nadzieję, że się spodobało troszkę. W następnym wpisie przedstawię Wam głównych bohaterów i pokrótce opiszę xOxO

Jak już obiecałam, muzyczka Jednak z moich ulubionych:
 

 
*Co robię na Pingerze?*
-Otóż założyłam ten blog, aby przedstawić Wam opowiadania napisane przeze mnie.

*Co będzie głównym wątkiem moich powieści?*
-Cóż, myślę, że będą to głównie opowiadania o miłości i przyjaźni

*Czym się interesuję?*
-Ogólnie kręci mnie muzyka. Gram na gitarze klasycznej. Co prawda dopiero zaczynam, ale mam nadzieję, że w końcu będę profesjonalistką
Jeśli jesteśmy już przy muzyce, to muszę powiedzieć, że ponad wszystko uwielbiam Chad'a Kroeger'a, wokalistę Nickelback'u, który ma niesamowity głos.

*Co na blogu, oprócz opowieści?*
-Do każdego wpisu dołączać będę na koniec jakieś ciekawe kawałki muzyczne...

*Skąd się wziął mój Pseudonim?*
-Jak już wspominałam uwielbiam Chad'a Kroeger'a

*Skąd mnie znacie?*
-Z blogu gutta.pinger.pl

*Każdy ma jakieś marzenia, a ja?*
-Cóż, ja mam marzenia WIELKIE. Wierzę, że się kiedyś spełnią.
1. Pojechać do Ameryki.
2. Poznać zespół Nickelback i Meryl Streep (patrz na avatar ^^)
3. Mam nadzieję zostać kimś sławnym, nie takim na cały świat, ale przynajmniej troskę sławna.
4. Zostać pisarką.
Długaśna ta lista, ale może któreś z nich się spełni? "Marzenia, są w końcu po to, aby je spełniać".

To chyba by było na tyle Nie pozostaje mi nic innego jak powiedzieć:

*WITAJCIE*

wszystkim użytkownikom Pingera.

A to na osłodę <3